poniedziałek, 6 grudnia 2010

Niezwykłe wydarzenie

Ciągle brakuje mi czasu na różne rzeczy mniej lub bardziej ważne, ale o tym muszę napisać :-)
Otóż, dwa tygodnie temu miałam ogromną przyjemność wziąć udział w otwarciu wystawy prac mojej przyjaciółki Ani Sławińskiej, o której już kiedyś pisałam.
Po raz pierwszy brałam udział w takim wydarzeniu. I mimo, że to było w maleńkim, nikomu nieznanym domu kultury, to byłam zaskoczona tym, jak bardzo udane było to przedsięwzięcie.
Goście dopisali, posłuchać też można było muzyki klasycznej granej na harfie. Genialnie ta muzyka pasowała do tkanin, które oglądaliśmy! Byłam tym bardzo zaskoczona!
A to, co zostało zgromadzone na wystawie, jak zawsze wzbudzało we mnie zachwyt. Zresztą wszyscy, którzy oglądali tkaniny Ani wyglądali na lekko zszokowanych, w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Wyglądało to mniej więcej tak:


więcej o wernisażu tutaj

A tymczasem pozdrawiam Was serdecznie z deszczowego Zurichu i znikam do moich ważnych zajęć, o których już niedługo :-)

niedziela, 14 listopada 2010

Poczwarka...

dłubałam to ponad miesiąc i z sercem na ramieniu co z tego wyjdzie. No ale przecież widziałam efekt końcowy, więc chyba nie będzie tak źle.....



no i co wyszło? voila!






Prawda, że całkiem ładny motylek..? :-)

włoczka: 100g Silkbloom extra fino. Zostało dosłownie 5 metrów. Druty nr 3.
Oj namachałam się robótką "w te i wewte". Miałam w planach jeszcze jeden taki, ale na razie muszę odpocząć od tego wzoru :-)

No i stokrotne dzięki Rene za pomoc ze wzorem! Nie mogłam przebrnąć przez początek opisu. Pomroczność jakaś mnie dopadła czy cóś...

niedziela, 7 listopada 2010

Magiczna reaktywacja i zaległe zdjęcia

Pamiętacie moje "Magiczne" chusty? Wracają :-)
Jeszcze w kwietniu skończyłam dziergać kolejną (4) ale utknęła w pudle rzeczy do blokowania. Dopiero w tym tygodniu trafiła jej się kąpiel w płynie zmiękczającym i blokowanie.
Przyznam, że ten zestaw kolorów podoba mi się najbardziej.




A teraz zaległe zdjęcia rzeczy, które zaczęłam robić jakiś czas temu, i teraz powoli wykańczam: dorabiam ostatnie rzędy, zszywam i itp. :-)
Zupełnie nie wiadomo kiedy urósł stosik takich niedoróbek i postawiłam je choć trochę uporządkować. Zrobiłam nawet ich listę! Jak na mnie to dość nietypowe zachowanie... :-)

Czarny golfiaczek z broszką w tym samym kolorze, z podwójnej włóczki Beyza Himalaya- to mieszanka wełny i akrylu.


Sporo większy golfiak-komin z włóczki Wooly Linate. Spokojnie można go nosić jako poncho:



I czarna klasyczna szydełkowa chusta robiona wzorem granny square. Z Kasmiru Himalaya. :-)

niedziela, 31 października 2010

Zupełnie przypadkiem...

weszłam kilka dni temu na fotoforum gazety. Baardzo dawno tam nie zaglądałam. Zwróciłam uwagę na tego posta i potem oczywiście weszłam na bloga Teresy, która zainicjowała akcję pomocy powodzianom

Czy ktoś jeszcze o nich pamięta? To mało wygodny i niemedialny obecnie temat. W momencie nadchodzącej powodzi media prześcigają się w epatowaniu nas tą klęską, ale wkrótce potem cisza... są ważniejsze tematy: wyścig w obrzucaniu się błotem podczas kampanii wyborczej, cyrk uliczny z krzyżem i takie tam...
Ale ja nie o polityce chcę pisać. Nigdy nie pisałam i nie będę. Wybaczcie tę krótką "wycieczkę" na ten temat.
Kto dziś pamięta o ludziach, którym cały dorobek życia zabrała woda? Znaleźli się w punkcie wyjścia. Jakby przez całe życie nic nie zrobili. Tak sobie myślę, że gdyby mi teraz zabrano, to co posiadam i kazano zaczynać od początku, to nie wiem czy drugi raz bym sobie poradziła.
Dlatego uważam że ważna jest każda pomoc. Myślę, że akcja Teresy z przygotowaniem czapek i szalików dla dzieciaków ze szkoły w Furmanach jest wspaniała.
Nie każdy może sobie pozwolić na wysyłanie pieniędzy, czy zakupy pomocy szkolnych. Ale my dziergaczki, możemy podzielić się odrobiną naszego czasu i talentu. Bo przecież włóczka zalega nam na półkach, w szufladach i koszykach. Dziewczyny! Robimy DESTASH! A dzieci będą miały niespodziankę na Mikołajki - najfajniejsze czapki świata, ich rodzice jedno zmartwienie mniej. A my... satysfakcję !
Co wy na to?

Podaję adres szkoły do której należy wysyłać czapki :-)
Pani Dyrektor, Szkoła Podstawowa w Furmanach, ul. Kościelna 2, 39-400 Tarnobrzeg

A Teresa prosi o maile ile sztuk udało się wysłać. Będziemy wtedy wiedzieć czy wszystkie dzieci będą miały ciepło w uszy zimą :-)

Ja zaczęłam wczoraj. Mam dwie czapki i kończę golfik wg przepisu Dwóch Owieczek.
Oto jedna z czapek:


żeby jej zrobić zdjęcie, musiałam moją Helenkę pozbawić na chwilę owłosienia (mniejszy obwód głowy). Nie była zadowolona... ;-)

poniedziałek, 25 października 2010

Limonka w świetle poranka

Aaale poetycko mi się zatytułował post :-)
Pamiątkowe zdjęcia Limonce nr 2 robiłam dziś rano, przed g. 8.00., i wygląda to tak:





W zasadzie jedyna różnica między Limonką nr 1 i Limonką nr 2 to inaczej układające się sekwencje pasków ciemnej i jasnej zieleni.
W międzyczasie powstały też dwie pary mitenek. Dobra mała robótka jako przerywnik między długaśnymi rzędami oczek prawych i lewych wzoru Citrona :-)

z Padisaha w pięknych jesiennych kolorach:


i z włóczki skarpetkowej, moja własna kompozycja kolorów:


Ach... moje sierściuszki kochane, to rzeczywiście siostry z jednego miotu. Na zdjęciach są bardzo do siebie podobne, ale w rzeczywistości różnica wynosi jakieś 3 kilogramy :-)

poniedziałek, 18 października 2010

niedziela, 3 października 2010

Szufladowce

Wczoraj postanowiłam uporządkować szufladę w której mam zmagazynowaną część włoczek skarpetkowych. Nieopatrznie wyszłam na chwilę do kuchni po herbatę i co zastałam....?



cóż było robić ... zabrałam się za dzierganie zamówionego szala. Po jakimś czasie sytuacja wyglądała nieco bardziej "uporządkowanie", czyli tak:



włóczkę "odkociłam" i skończyłam układać dopiero wieczorem, kiedy moje mruczydełka wyspały się, zgłodniały i poszły sprawdzić co mają dobrego w miseczkach :-)
i tak sobie myślę, że te moje sierściuszki mają wyjątkowo dobrze :-)

p.s. bardzo Wam wszystkim dziękuję za zaproszenia do zabawy w "lubię to". Wybaczcie, ale ja nie biorę udziału w zabawach blogowych.