Kolory oczywiście nie te co trzeba. Wyblakłe takie jakieś wyszły.... Maaarny ze mnie fotograf.
Chusta trochę większa od poprzedniej. I szczerze mówiąc ten melanż najbardziej mi się podoba z trzech, posiadanych przeze mnie.
Zapisałam się na kurs przędzenia wełny. Odbędzie się w lutym, w Poznaniu. Oj... nie mogę się doczekać! I szukam kołowrotka. A właściwie to znalazłam, tylko trzeba podjąć decyzję/wybrać.
To tyle. Życzę Wam i sobie równie słonecznej reszty weekendu. Prawda, że wraca chęć do życia kiedy takie piękne słońce na niebie ? :-)
Bardzo sympatyczne kolory tej chusty. Udana "produkcja".
OdpowiedzUsuńŚliczna:)sama bym chciała taka sobie zrobić jakbym wiedziała jak:)bo jak na szydełku to niestety nie posiadam tej zdolności:(
OdpowiedzUsuńElu zapraszam do mnie po wyróżnienie
OdpowiedzUsuńChusta śliczna. Wspaniała kolorystyka.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie po odbiór wyróżnienia. Pozdrawiam.
ELU chusty piekne ,możesz zdradzić ile potrzeba włoczki na chustę
OdpowiedzUsuń