niedziela, 24 stycznia 2016

Gorzka czekolada

podobno jest zdrowa ;-) A jeszcze zdrowsza (to moja teoria) jest w postaci ciepłego otulacza. Jak np. to poncho. Robione od góry, bezszwowo, bezstresowo, ściegiem telewizyjnym. Biega sobie gdzieś po dalekim Connecticut i podobno zbiera same komplementy. Zdjęcia mojego marnego autorstwa jakoś tego nie potwierdzają, ale co tam, wierzę właścicielce i tego się trzymajmy ;-)

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Czapki na ten sezon

Kilka nowych włóczek, kilka nowych kolorów. Z fasonami nie poszalałam, chociaż kilka nowych już się po głowie plącze. ta pomarańczowa to Sand Bank Justyny Lorkowskiej. Prosta, a jednocześnie urocza czapka. Wzór rozpisany świetnie! Robiłam z mieszanki Baby Merino Dropsa i Kid Seta Grignasco. Co za miękkość - po prostu bajka :-) ślimaczki czyli u mnie klasyka :-) te akurat są zrobione z Lanagold Batik Alize w nowych kolorach zaproponowanych przez producenta.

czwartek, 31 grudnia 2015

2015

To był trudny rok. Pod wieloma względami. I cieszę się, że się kończy. Nawet mimo tego, że niestety będę starsza o kolejny rok... Oby następny był lepszy! Czego sobie i Wam gorąco życzę !

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Wyzwania dziewiarskie

Jest takie zjawisko jak "wyzwania dziewiarskie", ogłaszane na różnych blogach. W różnej formie, z różnym stopniem trudności. Najbardziej popularne wśród uczestniczek, jak wynika z moich obserwacji to np. "12 czapek w 12 miesięcy" czy "12 chust i szali w 12 miesięcy" albo ambitne "52 projekty w ciągu roku". Przepraszam, jeśli przekręciłam nazwy tych akcji (piszę z pamięci). Tak sobie ostatnio o tym trochę myślałam, i ciekawa jestem Waszego zdania na ten temat. Co sądzicie o takich wyzwaniach? Czy one Was motywują? Pomagają dokończyć rozgrzebane projekty? A co z projektami zupełnie nie pasującymi do Waszego np. stylu? Lubicie brać udział w takich akcjach czy raczej je omijacie szerokim łukiem? Ja sama nigdy nie biorę udziału w takich projektach i to z kilku powodów. Najważniejszy z nich to fakt, że wszelkie nakazy i próby wtłoczenia w "ramki" działają na mnie dokładnie odwrotnie. Dzierganie to dla mnie forma relaksu i zupełnie dobrowolne oddawanie się temu zajęciu. Dlatego tak niechętnie robię rzeczy na zamówienie. Bo pojawia się "obiecałaś" i "musisz" - czyli przyjemność zamienia się w obowiązek i zaczynają się schody....

A jak to jest z Wami? Bardzo ciekawią mnie Wasze motywacje :-)

Na zdjęciu rękawiczki jakie popełniłam na nadchodzący sezon. Włóczka skarpecianka, cztery druty pończosznicze nr 2,5 :-)

wtorek, 2 czerwca 2015

Sprzedam maszynę dziewiarską Veritas (sprzedana)

Dwa lata temu kupiłam używaną maszynę dziewiarską, dwupłytową, Veritas. Podobno jest sprawna. Ale do tej pory jakoś nie zabrałam się za jej "rozkminianie". Zatem szukam nowego domu dla niej. Ponieważ jest baardzo ciężka, to w grę wchodzi tylko odbiór osobisty w Warszawie. Symboliczna cena 250 zł. Mam też do niej instrukcję obsługi po polsku. Nie robiłam fotek, przyznaję z lenistwa. Na razie wyciąganie tego całego majdanu, tysiąca cosiów i przydasiów mnie przerasta. Wystarczy w googla wrzucić hasło i jest mnóstwo fot identycznych maszyn :-)

poniedziałek, 18 maja 2015

rozwiązanie zagadki

Bardzo, bardzo się cieszę, że prawie wszystkie typowałyście czosnek. Bo to właśnie miał być on :-) Zatem całkiem nieźle mi wyszło to dzierganie :-)

niedziela, 3 maja 2015

taka sytuacja...

dostałam zamówienie na nietypowy sweterek. Miał być różowy i z przodu wydziergane powinien mieć.... no właśnie.. co? czy widzicie na zdjęciach to co miało być "sportretowane"? Zamawiający jest bardzo zadowolony z efektu :-) Zatem jeśli spotkacie gdzieś dziewczynę w różowym sweterku śmigającą na motocyklu, to bardzo prawdopodobne będzie, że to ten właśnie sweterek :-)
Klasyczny raglan, dziergany od góry, więc bez zszywania (hurra!!!). Do tego aplikacja z cosiem, doszywana ściegiem okrężnym, tak żeby uwypuklić trochę kontury. Wydziergałam go z bosskiej włóczki Cinnia Filconany (100% merino) zakupionej u TupTupa. Dopisuję tę włóczkę do moich ulubionych!